Eurozjady z Komisji Europejskiej biją kolejne rekordy głupoty i śmieszności. Właśnie przeczytałem, że chcą wspomagać rozwój branży motoryzacyjnej. Najpierw dotkliwie osłabili ją (jak i całą gospodarkę do spółki z państwami członkowskimi) podatkami, regulacjami, normami, kosztami pracy, a teraz dziwią się, że sprzedaż nowych aut spada i pchają się do pomocy. Jaka ma to być pomoc? Np. dalsze ograniczanie emisji CO2…

Przy całej swojej “trosce” o rynek motoryzacyjny, Bruksela wydaje miliardy euro (również z naszych podatków) na walkę z globalnym ociepleniem (ostatnio zwanym “zmianami klimatycznymi”). Jednym z celów tej bohaterskiej walki jest… ograniczenie ruchu samochodowego i zapędzenie ludzi do autobusów, posadzenie ich na rowery oraz zachęcenie do chodzenia piechotą. Dla zdrowotności.

Oto konkretny przykład klimatycznej europropagandy w najczystszym wydaniu. Zapraszam w imieniu Pani Katarzyny Nosal z Politechniki Krakowskiej.

Uwaga. To nie parodia!

http://www.sadistic.pl/tag/katarzyna%20nosal