Schyłek zachodniej cywilizacji to najważniejsze, choć w recenzjach rzadko dostrzegane, przesłanie filmu “Skyfall”. Objawia się on na wielu płaszczyznach. Jedną z nich jest motoryzacja, czy może szerzej “mobilność”. Nie mam jednak na myśli modeli konkretnych aut Jamesa Bonda, o których już tyle napisano. Chodzi raczej o rozwój infrastruktury drogowej czy sposoby przemieszczania się. Uderzający jest kontrast jaki widać pod tym względem między nami, Europą, a dalekim wschodem, gdzie częściowo toczyły się przygody agenta 007.

Warto zwrócić uwagę na moment w filmie, gdy pokazywany jest Szanghaj z lotu ptaka. Porównanie nowoczesności tego miasta, piękna wielopasmowych dróg, krętości wiaduktów, wielopoziomowości estakad i mnogości drapaczy chmur, do europejskiego Londynu, daje do myślenia. Brytyjska stolica sprawia wrażenie, jakby zatrzymała się w rozwoju. Stare, wąskie uliczki, taksówki, których starodawny wygląd zatwierdził jakiś urzędnik i nie pozwala jeździć innymi, zbyt nowymi modelami…

Nowoczesny Szanghaj to jedno z miejsc, gdzie właśnie przesuwa się centrum świata. Tam jest dynamiczny rozwój, życie, wyznacza się nowe trendy. Podczas gdy my, Europejczycy, kiedyś dominujący i narzucający swoje wartości, zwijamy się i pogrążamy w swoistej dekadencji.

Ruch drogowy w Szanghaju

Infrastruktura drogowa w Szanghaju

Jedną z cech, która świadczy o zacofaniu cywilizacyjnym miast, jest duża liczba linii tramwajowych. Londyn w 1952 zlikwidował całkowicie te zawalidrogi. I słusznie. Skoro mają tak rozbudowaną sieć metra, po co utrudniać ruch naziemny i zabierać cenne miejsce na tory? W tamtych czasach Wielka Brytania była jednak jeszcze potęgą. Później, gdy do władzy dorwali się czerwoni z Partii Pracy, wśród setek innych głupstw, postanowili w 2000 roku tramwaje reaktywować…

W Warszawie te jeżdżące zabytki nie tylko nie znikają, ale ciągle święcą “triumfy”. Ba, kupuje się nowe tabory za MILIARDY złotych. Można by za to zbudować nową linię metra, ale władze, z Panią Hanną Gronkiewicz-Waltz na czele, kochają widać bardziej to co “czerwone, długie i często staje“.

Do napisania tych paru zdań skłoniła mnie ostatnia wizyta w naszej stolicy drogowców z… Szanghaju. Jeden z nich, podczas spotkania z Zarządem Dróg Miejskich, spytał nagle ku zdziwieniu wszystkich – “co to jest tramwaj“?

Rzecznik ZDM skomentowała to w ten sposób – “Początkowo myśleliśmy, że to błąd tłumacza. Szybko okazało się jednak, że w Szanghaju po prostu nie ma tramwajów. Na szczęście na jednym z monitorów widoczny był właśnie jadący tramwaj. Tak zostały rozwiane wątpliwości.