Niemieckie autostrady bez limitu prędkości są solą w oku wszystkich wrogów swobody na drodze. Przeczą bowiem propagandowej frazie, że najczęściej to “prędkość zabija”.
Dane mówiące, że Autobahny są tak samo bezpieczne (albo i bezpieczniejsze) co inne europejskie autostrady, wytwarzają u ludzi wyznających bożka “Bezpieczeństwa” nieznośny dysonans poznawczy. Aby go zredukować, stworzyli i rozpropagowali pewien mit. Taki mianowicie, że procent autostrad w Niemczech gdzie nie ma żadnych ograniczeń szybkości jest bardzo mały. Według nich, na znacznej większości są różne ograniczenia np. do 130 km/h.

To kłamstwo jest powielane w mediach przez dziennikarzy (również motoryzacyjnych) a ostatnio nawet przez… Głównego Inspektora Transportu Drogowego nadisnp. Tomasza Połecia, który w wywiadzie dla Jedynki stwierdził: “limity prędkości obowiązują na terenie.. na całym świecie. I tutaj ten przykład Niemiec wiemy dobrze, że odchodzi powoli do lamusa, bo kilometraż autostrad, na których nie ma limitu, to są jakieś takie ułamki.”

Zadałem sobie niewielki trud i sprawdziłem aktualne dane w odpowiednim Bundesministerium. Według nich, żadnych ograniczeń prędkości (tylko zalecana) nie ma na 60% Autobahnów liczących razem 12845 km. Czyli na większości z nich. To chyba nie są “jakieś takie ułamki”?

To nie jest ograniczenie prędkości. Znak mówi jedynie o prędkości zalecanej.
To nie jest ograniczenie prędkości. Znak mówi jedynie o prędkości zalecanej.